Ząbkowanie z przymrużeniem oka

Każdy z Nas w pewnym momencie to przechodzi. I nie pocieszaj się, że z Tobą będzie inaczej, bo...nie będzie. Ząbkowanie to zmora każdego rodzica. Mojemu dziecku dwie dolne jedynki wychodziły niemal w równym tempie. Cieszyłam się, że przechodzimy to ząbkowanie świetnie. W ogóle, pff, nie rozumiałam tego całego narzekania na ten STRASZNY STAN jakim jest ząbkowanie... Przecież jak dolne jedynki wyszły bezboleśnie to reszta też wyjdzie gładko 😉 Wtedy do akcji wkroczyła górna jedynka! I koniec. Nadszedł koniec życia szczęśliwej matki, która jest dumna, że są ząbki 😀 Nagle noce zaczynają być jakieś takie za krótkie, a dzień jakiś taki za długi... Dziecko, które do tej pory było aniołkiem, teraz nagle potrafi przepłakać Ci cały pobyt na spacerze, Czytaj więcej [...]

Życie poddane ocenie

Kilka dni temu, jeszcze przed chrzcinami Patrycji, dostałam bardzo przykrą wiadomość od osoby, która była dla mnie kimś ważnym. Ważnym to znaczy kimś, kto oddziałowuje dużą rolę w moim życiu. Można powiedzieć, że taki przyjaciel. Jej ocena mojej sytuacji poruszyła mnie na tyle, że chciałabym się odnieść do tego w moim dzisiejszym poście. "to, że masz dziecko nie oznacza, że jesteś dorosła" Czy jest ktoś, kto się z tym stwierdzeniem nie zgodzi? Posiadanie dziecka nie czyni Cię "dorosłą". Można mieć dziecko i robić głupie rzeczy albo mieć dziecko i dojrzeć mentalnie i emocjonalnie. Jednak DZIECKO nie może być wyznacznikiem "dorosłości". Nie wiem czy wszyscy się ze mną zgodzą, ale napiszę jak to wygląda w moim przypadku. Otóż fakt jest Czytaj więcej [...]

Moje baby blues, czyli wspomnienia czasu po porodzie

Do napisania tego postu zainspirował mnie wpis na grupie na Facebooku, do którego należę. Choć rzadko się o tym mówi, to jednak dotyka wielu kobiet po porodzie. Dotknął on również mnie i wcale się go nie wstydzę. Wręcz przeciwnie - chciałabym dzisiejszy post poświęcić opisaniu wszystkiego, co pamiętam z tego momentu. Baby blues to bardzo popularna przypadłość kobiet po porodzie. Rzadko która kobieta opowiada o tym (chyba, że zostanie zapytana - taką zależność zauważyłam). No nie ma się co dziwić, zwłaszcza gdy niektórzy mylą tą naturalną przypadłość z depresją poporodową. Cała prawda o tym, dlaczego dopadło mnie baby blues Dorosłam w końcu do tego, by oficjalnie przyznać się co było przyczyną pojawienia się u mnie objawów Baby blues. Czytaj więcej [...]

„Przeciwieństwa się przyciągają”, czyli o relacjach między partnerami

Ten post nie będzie postem stricte rodzinnym, choć po części związanym z tym tematem. Dziś zajmę się sprawą większości z Nas dobrze znaną. Mianowicie relacją między partnerami. Jest to ciekawy, ale nie do końca łatwy temat do zrealizowania. Między dwojgiem ludzi przeciwnej płci bywa różnie. Jednak ja standardowo będę opierać się na własnym przykładzie. Czyli jak to wygląda u mnie... "Przeciwieństwa się przyciągają" - często słyszymy to stwierdzenie. Jedni się z tym zgodzą, drudzy nie będą widzieć przyszłości dla takiego związku. Otóż, moi drodzy, dziś mam zamiar opowiedzieć trochę o mnie i moim Patryku (tak, tak ma na imię 😉 ). Jesteśmy parą, którą można w ten sposób opisać jednym zdaniem. W kilku zdaniach opowiem jak się poznaliśmy (Tylko Czytaj więcej [...]

Życie jedynaka. Jak ja to widzę?

Piszę dla Was po wielu edycjach. Zmęczona, niewyspana, po części też bez nastroju. Ale wpis wydaje mi się na tyle ważny, że wymaga on głębszego przemyślenia i dopiero wylania tego dla Was na "kartkę" bloga. Mój dzisiejszy post chciałabym poświęcić osobom, które tak jak ja, są jedynakami. Chciałabym rozwiać wszelkie stereotypy i pokazać jak to wygląda od środka. Oczywiście mój wpis nie odda tego wszystkiego z czym zmagają się jedynacy, ale przekażę Wam choć namiastkę tego jak wygląda życie jego oczami. Moimi oczami. Jedynak to osoba nie mająca rodzeństwa. Niektórzy mogą myśleć, że czuje się samotna przez to. Otóż nic bardziej mylnego. Wyobraźcie sobie, że Wasze jedyne dziecko kończy szkołę średnią, idzie na studia, wyprowadza się. Co wtedy Czytaj więcej [...]

Jak to tak naprawdę jest

Nie chodzę do pracy. Siedzę w domu, zajmuję się dzieckiem i mieszkaniem, by wyglądało jako tako należy. Codziennie żyję od karmienia do karmienia. Z przerwami na pozmywanie, odkurzenie, umycie podłóg itd. Na początku mój dzień wyglądał właśnie tak. Teraz jeszcze dochodzą zabawy z dzieckiem. Powiem szczerze, lubię ten czas zabawy z nią, bo wtedy widzę jak moja córeczka się rozwija. Ale są dni, kiedy nie chcę mi się nawet wstać z łóżka, a co dopiero zabawiać kogoś. Nie uwierzycie, ale to właśnie moje dziecko wyznacza czas, kiedy mogę coś zjeść, kiedy mogę się umyć, przebrać... Kiedy szykujemy się do wyjścia na dwór ubieram do połowy ją, potem ubieram siebie w płaszcz, potem kończę ubierać ją i na koniec mogę założyć buty. Czytaj więcej [...]