Ząbkowanie z przymrużeniem oka

Każdy z Nas w pewnym momencie to przechodzi. I nie pocieszaj się, że z Tobą będzie inaczej, bo…nie będzie. Ząbkowanie to zmora każdego rodzica. Mojemu dziecku dwie dolne jedynki wychodziły niemal w równym tempie. Cieszyłam się, że przechodzimy to ząbkowanie świetnie. W ogóle, pff, nie rozumiałam tego całego narzekania na ten STRASZNY STAN jakim jest ząbkowanie… Przecież jak dolne jedynki wyszły bezboleśnie to reszta też wyjdzie gładko 😉

Wtedy do akcji wkroczyła górna jedynka!

I koniec. Nadszedł koniec życia szczęśliwej matki, która jest dumna, że są ząbki 😀 Nagle noce zaczynają być jakieś takie za krótkie, a dzień jakiś taki za długi… Dziecko, które do tej pory było aniołkiem, teraz nagle potrafi przepłakać Ci cały pobyt na spacerze, a Ty tylko zastanawiasz się czy tym płaczem zmęczy się na tyle, by choć trochę dłużej pospał. Jakie jest Twoje rozczarowanie w momencie, gdy już wiesz, że nie ma zamiaru pospać dłużej…

Twoje dziecko nagle przestało mieć apetyt? Nie, to nie dlatego, bo Twój obiad przestał mu smakować. Ani dlatego, bo mleko było jakieś inne. W pewnym momencie dostajesz szału, bo boisz się, że nie dostarczysz swojemu dziecku odpowiednich wartości odżywczych w odpowiedniej ilości. Wtedy słyszysz tekst: „byle by dużo piło…”. A co, gdy dziecko nie chce też pić?? Tak jakby smok nagle zaczął parzyć.

Luźne kupy?! Jeszcze tego nam tu brakuje. Wylewające się z pampersa odchody naszego potomka. „Rany, co Ty takiego zjadłeś?? I kurcze, KIEDY??”. Zaczynasz się zastanawiać czy BABCIA gdzieś w ukryciu, gdy Ty nie widziałaś, nie dała mu „czegoś dobrego” do zjedzenia. Stety bądź niestety nie dała, bo nawet na to dziecko się nie skusi. Jednak gdy nie daj Bóg zauważy kawałek paprochu na podłodze, jakiś okruszek to nie zawaha się ani na moment. Wtedy jakiś tam ból dziąseł nie przeszkadza.

Gdy do tego wszystkiego dochodzi osłabiona odporność i choroba naszego dziecka masz dwie myśli w głowie: pierwsza to zastanawiasz się ile to czasu jeszcze potrwa. Druga, gdy widzisz zasmarkany nos swojego dziecka, który własnie wtula (wyciera) się w Twoje ramię i myślisz, że przetrwasz dla niego nawet *III wojnę światową* jak będzie trzeba 🙂

*Porównanie nie jest przypadkowe 😉

Jeżeli wcześniej nie był Ci potrzebny śliniak lub używałaś go tylko w chwili karmienia to teraz musisz się przyzwyczaić, że on będzie ZAWSZE. A przynajmniej lepiej dla wszystkich by był zawsze na szyi Twojego malucha. W pewnym momencie, patrząc na buzię swojego dziecka, zastanawiasz się czy to mokre na jego twarzy to ślina czy „gilosy”. Nieważne, i tak trzeba wytrzeć tą buzię. Przyzwyczaj się do latania za dzieckiem z chusteczkami nawilżanymi lub (jak kto woli) suchymi… bądź jakąkolwiek szmatką. Bo jak nie daj Boże okaże się, że to nie była ślina tylko gily z nosa (lub jedno z drugim połączone) i dziecko postanowi je rozetrzeć po całej twarzy (bo np. nos zaswędział) to nie będzie fajne ani dla Ciebie, ani tym bardziej dla dziecka. Uwierzcie, że miałam nie raz taką sytuację, że rano Patrycja budziła się z poklejonymi brwiami.

Możesz też przygotować się na niespodziewane okazanie miłości Twojego dziecka do Ciebie. I tylko niechcący podczas przytulania poczujesz na własnej skórze przyczynę tych wszystkich dolegliwości. Tak, tak, najzwyczajniej w świecie Twoje dziecko może Cię po prostu ugryźć. Ale spokojnie – ono teraz gryzie wszystko 😉

Moi drodzy, napisałam Wam to wszystko z mojego doświadczenia, które na razie jest niewielkie. Więc podejrzewam, że to jest tylko czubek góry lodowej. Ten etap trzeba po prostu przetrwać i tyle. Niektóre z Was prosiły mnie, abym napisała o ząbkowaniu. A ja postanowiłam zrobić to z lekkim humorem 😀 Mam nadzieję, że wyszło. Koniecznie dajcie znać, co myślicie i jakie są wasze doświadczenia z ząbkowaniem.

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: