Życie poddane ocenie

Kilka dni temu, jeszcze przed chrzcinami Patrycji, dostałam bardzo przykrą wiadomość od osoby, która była dla mnie kimś ważnym. Ważnym to znaczy kimś, kto oddziałowuje dużą rolę w moim życiu. Można powiedzieć, że taki przyjaciel. Jej ocena mojej sytuacji poruszyła mnie na tyle, że chciałabym się odnieść do tego w moim dzisiejszym poście.

„to, że masz dziecko nie oznacza, że jesteś dorosła”

Czy jest ktoś, kto się z tym stwierdzeniem nie zgodzi?

Posiadanie dziecka nie czyni Cię „dorosłą”. Można mieć dziecko i robić głupie rzeczy albo mieć dziecko i dojrzeć mentalnie i emocjonalnie. Jednak DZIECKO nie może być wyznacznikiem „dorosłości”.

Nie wiem czy wszyscy się ze mną zgodzą, ale napiszę jak to wygląda w moim przypadku. Otóż fakt jest taki, że dziecko zmienia cały świat. Zmieniło mój pogląd na życie. Ostatnio mój Patryk zauważył, że nie potrafię wyjść z domu na parę godzin i nie zadzwonić do mojej mamy, która właśnie zajmuje się Patrycją i nie wypytać o wszystko. Czy już jadła?… Ile zjadła?… A spała tam trochę?… A piła sok czy wodę?… Wtedy mogę spokojnie funkcjonować jeszcze przez jakieś pół godziny 😉 haha żartuję… trochę dłużej 😛

„najpierw ustabilizuj swoje życie, a dopiero potem decyduj się na dziecko”

Żyj swoim życiem. Krótko i na temat.

Ostatnio zostałam poddana ocenie. Moje życie zostało ocenione w sposób negatywny. I wiecie co? Nie trawię tego.

Jeżeli masz 19 lat, jesteś ledwo po liceum i nie masz pracy, ale masz kochającego mężczyznę, z którym planujecie założyć rodzinę – Ok. Twoje życie i Twój wybór.

Jeżeli masz 35 lat i wreszcie ustabilizowałaś swoje życie, masz własne mieszkanie, męża i nawet samochód i planujecie mieć już dziecko – Ok. Twoje życie i Twój wybór.

o co mi chodzi?

Siedząc w domu, opiekując się i wychowując dziecko staram się zrobić wszystko, by być jak najlepszą mamą. Chciałabym móc cieszyć się z każdej nowej umiejętności Patrycji i mieć pewność, że nie zawiodę ani jej, ani Patryka, ani tym bardziej siebie. Dążę do tego, by uświadomić, że kocha się mimo wszystko… Mimo braku własnego mieszkania… Mimo zasiłku, który się otrzymuje dlatego, bo „się siedzi” i wychowuje dziecko w domu. Nie warto oceniać. Chciałabym, aby ludzie, którzy byli moimi przyjaciółmi przed zajściem w ciążę nie oceniali ani mnie ani mojej sytuacji teraz i tymi przyjaciółmi dalej byli. Kim jest przyjacielTo pytanie pozostawię bez odpowiedzi, gdyż każdy z Was wie kim jest 🙂 choć każdy ma inne wymagania…

Tak kochani, po dłuższym czasie nie pisania tu (poza konkursami) wzięłam się za napisanie takiego tekstu, który zmusza do refleksji (albo przynajmniej taki był cel). Jak wyglądają Wasze stosunki ze starymi przyjaciółmi sprzed czasu macierzyństwa? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzu.

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: