„Przeciwieństwa się przyciągają”, czyli o relacjach między partnerami

Ten post nie będzie postem stricte rodzinnym, choć po części związanym z tym tematem. Dziś zajmę się sprawą większości z Nas dobrze znaną. Mianowicie relacją między partnerami. Jest to ciekawy, ale nie do końca łatwy temat do zrealizowania. Między dwojgiem ludzi przeciwnej płci bywa różnie. Jednak ja standardowo będę opierać się na własnym przykładzie. Czyli jak to wygląda u mnie…

„Przeciwieństwa się przyciągają” – często słyszymy to stwierdzenie. Jedni się z tym zgodzą, drudzy nie będą widzieć przyszłości dla takiego związku. Otóż, moi drodzy, dziś mam zamiar opowiedzieć trochę o mnie i moim Patryku (tak, tak ma na imię 😉 ). Jesteśmy parą, którą można w ten sposób opisać jednym zdaniem.

W kilku zdaniach opowiem jak się poznaliśmy

(Tylko w kilku, żeby nie zanudzić Was szczegółami 😉 )

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze… 5 listopada 2015 roku – rozmowa kwalifikacyjna do pracy w Multikinie. Samo słowo rozmowa kwalifikacyjna sprawia, że się denerwuję jak nigdy. Tak już mam :/ Byłam wtedy w klasie maturalnej (4 klasa technikum odzieżowego) i za namową koleżanki postanowiłam sobie trochę dorobić. Nie miałam żadnych ważnych wydatków w tamtym okresie, ale zawsze to coś wpadło mi do kieszeni 😉 Oczywiście do pracy zostałam przyjęta. Pierwszy dzień samodzielnej zmiany był właśnie z Patrykiem. Miło było, gdy pierwszy raz (i chyba jedyny) ktoś w tej pracy podał mi rękę i się przedstawił 🙂

Tak się poznaliśmy.

Mogłabym pisać i pisać, i bardziej rozszerzyć Wam historię jak poznałam Patryka, ale… nie chcę Was zanudzić na śmierć, więc na tym poprzestanę 😉

Zdjęcie zrobione w czerwcu 2016 roku. Byliśmy wtedy jeszcze piękni i młodzi 😛 Patrząc na to zdjęcie z miłą chęcią wracam wspomnieniami do tego momentu. I tak, dobrze widzicie, siedzieliśmy wtedy na trawie, a dokładniej na kocyku na trawie 😛 W tle było słychać jakiś festyn dla dzieci. Początki związku jak zwykle magiczne. 

Dlaczego przeciwieństwa się przyciągają?

Powodów może być mnóstwo. Jednym z nich, o którym się mówi, to fakt, że partnerzy czują wzajemną fascynację przeciwnymi cechami. Cechy, której jedna strona nie posiada, szuka się w tej drugiej osobie. Często robimy to podświadomie. Jednak niektóre związki działające na tej zasadzie nie są w stanie przetrwać. Nie mają prawa przetrwać. Poza przeciwnościami, które gdzieś tam podświadomie szukamy, muszą istnieć również podobieństwa. Chociażby wspólne zainteresowania, które jednoczą cały związek.

Może i przeciwieństwa się przyciągają. Jednak to podobieństwa sprawiają, że zostaniemy z tą osobą na długo.

Mimo tego, że z Patrykiem jesteśmy różni pod wieloma względami to mamy jedno wspólne hobby: oglądanie filmów. Często, gdy przychodzi wieczór, Patrycja idzie spać, a my siadamy przed TV z podłączonym laptopem i wyszukujemy ciekawych filmów do obejrzenia. Do tego podkradamy coś z barku do pochrupania i tak spędzamy miło wieczór 🙂

niedoskonałości w związku

Nie muszę ukrywać, że w każdym związku są kłótnie. Większe, mniejsze. Takie, które kończą się „fochem” na 3 dni i takie, które po 2 godzinach są już zapomniane przez obojga partnerów. To są jeszcze tzw. „zdrowe kłótnie”. O tych „niezdrowych kłótniach”, które też się zdarzają nie będę pisać, a przynajmniej nie w tym poście. Być może któregoś dnia napiszę Wam osobny wpis o nich.

Nie ma ideałów. W pewnym momencie związku zaczynasz się zastanawiać, co Ty do cholery z tym człowiekiem robisz. Coraz częściej są kłótnie, mniej czasu spędzanego razem i się okazuje, że druga połowa nie jest jakimś motylkiem i są inne obowiązki, takie jak praca, dom, dziecko… Zaczynasz dostrzegać co to znaczy być dorosłym, co to znaczy być odpowiedzialnym (choć niewątpliwie to synonim dorosłości, jednak chciałam to podkreślić). Widzisz wady partnera.

Jest to bardzo ważny etap w związku.

jak to u mnie wygląda?

Tak, widzę wady Patryka i tak samo On widzi moje.

Tak, kłócimy się regularnie.

Jednak wiecie co? Siedzę teraz przed laptopem na bardzo wygodnym fotelu, w prawie Naszym mieszkanku, popijam Colę i staram się napisać dla Was coś interesującego. Dokładnie w tym momencie Patryk i Patrycja smacznie śpią, a ja…

Ja jestem szczęśliwa, że dałam się namówić koleżance ponad 2 lata temu na pracę w Multikinie. Gdyby nie to, nie poznałabym człowieka, który jest teraz ze mną, kocha i wspiera mnie jak tylko może, i nie było by Naszej córeczki. Może wydać się to banalne, co teraz napiszę, ale to Oni są moim szczęściem.

 Dzisiejszy post dedykuję w szczególności Patrykowi, który regularnie czyta moje wypociny na blogu i fanpage’u i od samego początku wspiera mnie we wszystkim, co tu robię.

Pozdrawiam również moich czytelników. Jest Was już liczba 350 osób i ciągle rośnie. Przy ostatnim wpisie na moim fanpage’u pokazaliście moc, z czego bardzo się cieszę i oby tak dalej 😉

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: