Smoczek gryzak i sens jego zakupu

Ponad miesiąc temu, dokładnie 2 grudnia 2017 roku doszedł do mnie smoczek gryzak firmy Baby Ono. Zakupiłam go przez internet, więc nie napiszę Wam gdzie na 100% znajdziecie go stacjonarnie (choć raz rzuciło mi się w oczy w Smyku). Sam produkt nie kosztuje więcej niż 12 zł, więc cena dodatkowo kusi, by kupić i wypróbować 🙂 A przynajmniej mnie skusiła 😉

Zacznę może od tego w jaki sposób moja córka traktuje wszystkie gryzaki. Otóż ona je po prostu maltretuje na wszelkie sposoby, po czym jak choć trochę stracą swój chłód – wyrzuca i już nie chce ich gryźć. Tak samo było w przypadku też i tego gryzaka. Także pod tym względem mnie nie oczarował 🙁

 Smoczek gryzak, który zakupiłam posiada silikonową nakładkę z uwypukleniami, który idealnie dopasowuje się do dziąsełka malucha już po (podobno) 3 miesiącu życia. Szczerze Wam napiszę, że producent pisząc, że ten gryzak jest od 3. miesiąca życia chyba trochę przesadził. Wydaję mi się, że jakby tą granicę przesunął o 3 miesiące to było by dobrze. Patrycja miała 6 miesięcy i na początku było jej ciężko, ale szybko się nauczyła. Gryzak jest lekki i co ważne, nie zawiera bisfeonu A (jest to organiczny związek chemiczny z grupy fenoli, który nie działa korzystnie na zdrowie człowieka). Czyli jest bezpieczne dla Naszych pociech 😉

Bardzo duży plus tego produktu jest taki, że posiada on szczelne zamknięcie, dzięki czemu po użyciu można gryzak zamknąć i schować ponownie do lodówki. Nie ma wtedy obaw, że zapach z jedzenia przeniesie się na produkt, a wszelkie bakterie nie dostaną się w niepożądane miejsca.

Mój dzisiejszy post to nie jest typowa recenzja produktu. Pozwólcie, że wyrażę w nim moją opinię i opiszę, dlaczego w ogóle zdecydowałam się na zakup tego smoczka gryzaka.

Otóż któregoś razu na jednym z forów znalazłam właśnie ten produkt polecany przez jedną z mam, która dodała, że jej dziecko męczyło się przy ząbkowaniu, a gryząc go następnego dnia pojawił się już ząbek. Wiem, wiem, brzmi trochę jak z reklamy. Jednak łudziłam się, że ten gryzak będzie wyjątkowo inny od tych wszystkich, które miała Patrycja, i o które się tylko potykałam, bo zaraz lądowały na podłodze. Bardzo się pomyliłam. Okazał się on zwykłym gryzakiem i po półtora miesiąca, Patrycji nadal nie pokazały się ząbki 🙁

Jedno jest pewne: w ząbkowaniu gryzaki na pewno wiele pomagają, ale do tego czasu Patrycji nie śpieszno. Być może, gdy zęby będą jej wychodzić zmienię swój pogląd. Jeżeli coś się zmieni na pewno dam znać 😉 A tymczasem pokażę Wam jej 5 minut z tym produktem (kiedy to jeszcze był chłodny i chętnie go gryzła) 😀

Do następnego, Kochani! 😉

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: