Recenzja zestawu pielęgnacyjnego Canpol babies

Firma Canpol babies jest liderem polskiego rynku akcesoriów dla niemowląt. Dostarczają swoim konsumentom pełną gamę produktów w zakresie karmienia, opieki, pielęgnacji, zabawy oraz biezpieczeństwa niemowląt i małych dzieci.

Zgłaszając się po raz pierwszy do testowania zestawu pielęgnacyjnego nie wierzyłam, że mi się uda. Jednak udało się i wraz z Patrycją zostałyśmy zakwalifikowane do przetestowania aspiratorka do noska, okrycia kąpielowego z kapturkiem, dziecięcej myjki do kąpieli oraz termometra elektronicznego. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia przesyłka dotarła już pod Nasz adres.

Aspirator do noska

Zacznę od tego produktu, ponieważ z całego zestawu najbardziej Nam się spodobał. Wyrób przeznaczony jest dla dzieci poniżej 3. roku życia, które nie potrafią jeszcze wydmuchiwać wydzieliny z nosa. Aspirator jest przechowywany w specjalnie dla Niego przeznaczonym plastikowym pudełeczku z napisem nazwy firmy. Otwiera i zamyka się go bardzo łatwo.

Po otwarciu pojemnika widzimy aspirator ułożony w taki sposób, aby rurka w żadnym miejscu się nie wygięła. Dzięki takiemu przechowywaniu produkt będzie dłużej użytkowany. Po jednej stronie rurki znajduje się silikonowy ustnik, a po drugiej stronie końcówka aspiratora, którą wsuwa się delikatnie do noska dziecka.

W opakowaniu znajdują się dwie takie same wymienne końcówki zachęcające do częstej wymiany. Końcówkę aspiratora bardzo łatwo można wyczyścić, gdyż zawiera ona otwór, do którego zmieści się np. patyczek do uszu i wyczyści całą wydzielinę, która tam się zachowała.

Czyszczenie noska Patrycji do tej pory wiązało się u Nas z wrzaskiem, płaczem i odpychaniem całym ciałem. Dlatego tym większa okazała się satysfakcja, gdy po raz pierwszy Patrycja dała sobie oczyścić nos bez zbędnej histerii. Napiszę Wam szczerze, że przed porodem stanęłam przed wyborem zakupu gruszki bądź właśnie aspiratora. Od razu zdecydowałam, że gruszka będzie lepsza. Teraz zrozumiałam, dlaczego wszyscy tak wychwalali aspiratory. Dopiero teraz. Patrycja widząc  mnie z rurką w buzi uśmiechała się, bo w końcu jakby nie patrzeć, to ciekawy widok 😉 Od razu wyciągała ręce, a ja przy okazji czyszczenia nosa mogłam zaciekawić ją jeszcze bardziej.

okrycie kąpielowe z kapturkiem

Przyjemny w dotyku ręcznik o wymiarach 80 cm x 95 cm, który służy do otulania dziecka po kąpieli. Z jednej strony jest miękki i delikatny. Z drugiej jednak strony (z tej, z której wyciera się ciało) jest nie co bardziej szorstki, lecz nie na tyle , by podrażnić skórę dziecka. Ta różnica obu stron powoduje, że doskonale wchłania resztki wody i pozwala utrzymać ciepłotę ciała.

Na ręczniku znajduje się metka z informacją, z czego owy produkt się składa oraz z nadrukowanymi symbolami używanymi w odzieżownictwie. Na szczęście metka jest wszyta w takim miejscu, by w żaden sposób dziecku nie uwierało na gołym ciałku. Przy jednym rogu jest wszyty kapturek, który chroni mokrą głowę dziecka przed oziębieniem. Jest to bardzo dobre, zwłaszcza podczas zimy. Na kapturku znajduje się przyjemna dla oka grafika słonika, która kojarzy mi się tylko z Canpolem. Cały obwód ręcznika został podszyty biało-niebieską tasiemką w kratkę, co dodatkowo dodaje uroku temu produktowi. Tasiemka zakończona jest nad kapturkiem, tworząc uchwyt do powieszenia ręcznika na wieszaku. Niektórym może się to wydawać błahą sprawą, jednak uchwyt do powieszenia jest bardzo istotny. Dzięki temu ręcznik schnie, a nie się „kisi”. Nie namnażają się bakterie, co pozwala użyć go jeszcze raz bądź dwa razy zanim trafi do prania.

dziecięca myjka do kąpieli

Wykonana została z tej samej tkaniny, co ręcznik z kapturkiem (bawełniana frotta). Od środka, czyli tam, gdzie ma styczność z naszą dłonią, jest miękki i delikatny materiał. Natomiast ten nie co bardziej szorstki pełni funkcję myjącą ciało maleństwa. Krawędź otworu, przez który wkładana jest ręka została obszyta tym razem niebieską tasiemką, która moim zdaniem również dodaje uroku. Tak samo jak pisałam o ręczniku, tak samo i tutaj widać uchwyt do powieszenia na haczyk. Traktuję to jako duży plus, właśnie ze względu na wyżej wymienione bakterie. Produkt również ma wszytą metkę w wygodnym dla mnie i mojego dziecka miejscu.

Produkt zdecydowanie spełnia swoją funkcję. Jednak myjka zawiodła mnie pod względem wygody jej użytkowania. Podczas mycia (a jeszcze jesteśmy na tym etapie, że jedną ręką trzymam Patrycję, drugą ją myję) wchłonięta woda działała jak ciężarek i myjka po prostu spadała mi z dłoni. Nie mając już rąk (bo mam tylko dwie 😉 ) musiałam pomagać sobie… zębami. Jest to jedyny, ale bardzo istotny według mnie, minus dziecięcej myjki do kąpieli.

termometr elektryczny

Na sam koniec zostawiłam najtrudniejszy do zrecenzowania przeze mnie produkt. Według mnie to właśnie on z całego zestawu ma największą wadę.

Termometr jest przechowywany w przeźroczystym plastikowym pojemniczku o bardzo łatwym otwarciu. Na środku pudełeczka jest przyklejony napis „Canpol babies” z charakterystycznym dla tej firmy słoneczkiem.

Urządzenie ma ponad 13 cm długości. Posiada giętką końcówkę, co sprawia, że wygodniej dziecku trzymać termometr pod pachą. Produkt ten posiada wyświetlacz cyfrowy, a cyfry, które się na nim pokazują są dobrze widoczne. Tuż obok wyświetlacza znajduje się włącznik/wyłącznik oznaczony charakterystycznym słoneczkiem. Być może producent chciał, by ten symbol kojarzył się z ciepłem, które wydziela człowiek podczas podwyższonej temperatury. Jak wiadomo dzieci lubią obrazki i lubią skojarzenia. Także brawo za pomysłowość. Przycisk jest łatwy do użytkowania. Wystarczy delikatnie przycisnąć aby termometr się włączył lub wyłączył.

Producent w instrukcji załączonej do opakowania daje konsumentowi do wyboru trzy opcje pomiaru temperatury:

  1. w ustach (pod językiem)
  2. pod pachą
  3. rektalnie (przez odbyt)

Każda z podanych opcji jest w jakimś stopniu przydzielona do wieku dziecka. Dla mojej córki, która ma prawie 7 miesięcy, najlepszy okazał by się pomiar metodą rektalną. Zmierzenie temperatury przez odbyt trwa do minuty czasu. Jednak nie każdy ma odwagę stosować tę metodę. Ja osobiście, spośród tych trzech punktów, wybrałam opcję nr 2, czyli pomiar spod pachy. Utrzymać 7-miesięcznemu dziecku termometr pod pachą przez 5 minut (zgodnie z instrukcją) to nie lada wyzwania dla rodzica. Jednak po przetestowaniu tej opcji mogę Wam szczerze napisać, że da się. Wraz z Patrycją znalazłyśmy sposób na bezstresowe zmierzenie temperatury małemu dziecku metodą spod pachy. Sadzałam Patrycję na swoich kolanach jednocześnie podtrzymując jej rączkę, by termometr nie wypadł, a ona w tym czasie zajmowała się swoim ulubionym pluszakiem.

Termometr sam w sobie ma wiele zalet, które wymieniłam wyżej. Jednak fakt, ile jest zachodu z tym, by zmierzyć takiemu małemu dziecku temperaturę tym urządzeniem, jest dla mnie zniechęcający.

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: