Zmiany na lepsze w 2018 roku

Wczoraj minęło pół roku odkąd Patrycja przyszła na świat. Ale dziś wyjątkowo nie chcę pisać o dziecku, a o mamie. Będę pisać na swoim przykładzie, ale w myślach każda z Was wie na pewno o co mi chodzi, bo nie raz na pewno sama to przechodziła. Jeżeli nie, to gratuluję i…zazdroszczę.

Wczoraj, właśnie pół roku po porodzie, miałam okazję przysiąść i pomyśleć nad sobą. Pomyśleć o tym, czego sobie odmawiałam, co się zmieniło we mnie i w mojej głowie. Przeniosłam się myślami o rok-półtora wstecz. Kiedy byłam już z moim P., ale jeszcze daleko nam było do rodzicielstwa (tzn mentalnie). Stwierdziłam, że wiele się pozmieniało w Nas samych. Uwierzcie, nie żałuję, że mamy taką wspaniałą córeczkę. Nie żałuję, że założyliśmy rodzinę. Żałuję tylko tego, jak do tego wszystkiego zmieniłam się ja. O co mi chodzi? Już tłumaczę.

Otóż klasycznie chodzi mi przede wszystkim o przekładanie wszystkiego pod dziecko. Jeżeli są mamy, które mimo posiadania dziecka bądź dzieci znajdują czas dla siebie, cały czas wyglądają pięknie i promiennie to…proszę napiszcie mi jak to robicie 😉 Na brak czasu na np. zrobienie make-upu, pomalowanie paznokci czy zrobienie paru ćwiczeń nie mogę narzekać. Pati bardzo lubi się bawić na podłodze, przemieszczać się jak tylko może, ćwiczyć klęczenie do raczkowania. Lubi też bawić się w łóżeczku. Krzyczy wtedy, gdy już jej się znudzi (zazwyczaj trwa to jakieś pół godziny, czasem godzinę). Na rękach nie za bardzo lubi, więc tyle mam luzu z nią. A jednak…

To nie jest kwestia braku czasu, a braku chęci. Osoby, które obserwują mnie już od jakiegoś czasu wiedzą, że nie pracuję, siedzę w domu z dzieckiem. Zdecydowana większość mojego czasu należy do Patrycji, która ma tak naprawdę gdzieś, czy ja jestem umalowana czy ładnie ubrana czy też nie. Takie przynajmniej miałam patrzenie na to.

Mimo, że mój P. pracuje to gdy jest w domu również brakuje mi chęci, by zrobić coś dla siebie. I nad tym wczoraj właśnie myślałam. Co się do cholery ze mną stało?!

Każda kobieta chce być atrakcyjna dla swojego faceta, dla ludzi na ulicy, ale przede wszystkim dla siebie. Uświadomiłam sobie, że nie czuję tego. I w tym momencie przyszła mi do głowy myśl z postanowieniem noworocznym. Niedługo wszyscy zawitamy Nowy 2018 już Rok. Z tej okazji postanowiłam przez 365 dni opisywać na moim fanpage’u co zrobiłam dla siebie każdego dnia. Taka akcja da mi motywację do kontynuowania.

Moim głównym celem będą ćwiczenia nad sobą.

Przede wszystkim i co stawiam na pierwszym miejscu to zgubienie kilogramów i centymetrów po ciąży. Będąc jeszcze brzuchatką miałam zatrucie ciążowe pod koniec. A to był  maj/czerwiec – gorące i upalne dni, więc wyobraźcie sobie jak ja wyglądałam. Bambaryła jak sie masz 😀 Wtedy jeszcze mogłam się z tego śmiać, bo… „byłam w ciąży, miałam prawo przytyć”. Tak sobie to tłumaczyłam. Po porodzie: „No przecież kobieta potrzebuje czasu na regenerację”. Pół roku po porodzie i po wielu komentarzach, które każdą kobietę by zabolały, powiedziałam DOŚĆ! Trzeba coś z tym zrobić. Trzeba zrobić coś dla siebie.

Kolejna sprawa to makijaż. Można by pomyśleć „po co jej makijaż w domu??”. Ja tak właśnie zaczęłam myśleć, a to błąd. Wiadomo, że naturalność jest piękna i ja się z tym w 100% zgadzam. Jednak z drugiej strony uważam też, że makijaż jest sztuką. Malowanie twarzy wymaga tak samo wielkiej precyzji jak malowanie na płótnie bądź grafitowanie budynków (swoją drogą, uwielbiam graffiti, które coś wyrażają). Jeżeli kochasz naturalność i malowaniu się mówisz stanowcze NIE to ok, szanuję to. Jednak w moim postanowieniu uwzględniłam nakładanie make up’u ze względu na to, że w nim czuję się po prostu piękna. Po prostu 🙂 Dumnie jest robić coś pięknego. I o tą dumę mi też chodzi. Jeżeli jesteś dumna z siebie – jesteś szczęśiwa.

Podałam tylko dwa przykłady zrobienia czegoś dla siebie każdego dnia. A jest ich o wiele więcej. Będąc mamą nie zrezygnowałam z bycia szczęśliwą kobietą.

Zapraszam do akcji wszystkich zainteresowanych. Nie tylko mamy, ale i każdego, komu na co dzień również brakuje chęci do zrobienia czegoś dla siebie. Im więcej osób tym więcej motywacji! 🙂

Zaczynamy 1 stycznia 2018, także zapraszam do obserwowania mojego fanpage’a TUTAJ  i brania udziału w mojej akcji 🙂

Pozdrawiam Was cieplutko 😉

Autor: Aleksandra

Jestem młodą mamą, choć nie aż tak znowu młodą, bo prawie 22 lata 😅 Urodziłam w czerwcu 2017 roku córkę, Patrycję, więc rolę mamy dopiero zaczynam i jeszcze wiele przede mną - jakby nie patrzeć to całe życie ;) Za pisanie bloga oraz stworzenie strony na Facebooku wzięłam się, gdyż bardzo lubię pisać. Traktuję to po części jako swoją pasję, ale i chęć dzielenia się swoją wiedzą z innymi mamami. Pisanie jest taką moją odskocznią od codziennych spraw. Jednocześnie szanuję prywatność mojej rodzinki (RodzYnki), dlatego ilość dodawanych naszych zdjęć jest mocno ograniczona. Jeżeli choć trochę Cię zainteresowałam to proszę, wejdź, odwiedź mój fanpage, mój blog, poczytaj, zapoznaj się ze mną od strony pisania i jak spodobało Ci się choć trochę to zapraszam do polubienia, obserwowania mnie i komentowania. Opinia każdego z Was jest dla mnie ważna :)

Komentarze: