Jak to tak naprawdę jest

Nie chodzę do pracy. Siedzę w domu, zajmuję się dzieckiem i mieszkaniem, by wyglądało jako tako należy. Codziennie żyję od karmienia do karmienia. Z przerwami na pozmywanie, odkurzenie, umycie podłóg itd. Na początku mój dzień wyglądał właśnie tak. Teraz jeszcze dochodzą zabawy z dzieckiem. Powiem szczerze, lubię ten czas zabawy z nią, bo wtedy widzę jak moja córeczka się rozwija. Ale są dni, kiedy nie chcę mi się nawet wstać z łóżka, a co dopiero zabawiać kogoś. Nie uwierzycie, ale to właśnie moje dziecko wyznacza czas, kiedy mogę coś zjeść, kiedy mogę się umyć, przebrać... Kiedy szykujemy się do wyjścia na dwór ubieram do połowy ją, potem ubieram siebie w płaszcz, potem kończę ubierać ją i na koniec mogę założyć buty. Czytaj więcej [...]